Link 01.04.2005 :: 11:13
Komentuj (7)Cały czas dreszcze przechodzą mnie na myśl o tamtej nocy. Nie tylko dlatego, że temperatura bliska była zera. Dogasający płomień niewielkiego ogniska tuż za tym drewnianym domem, którego tak nie lubię. Odpływająca powoli ciemność, mgła i rosa poranna. I te głupie, te rozmowy z Nim w zasadzie o niczym, bezpośrednie pytania od których na policzkach odbijało się zawstydzenie i chyba dobrze, że było ciemno. I komórka przestawiona na milczy, żeby nie słyszeć jak rodzice dobijają się do mnie, bo i tak dziś do domu nie wrócę, i dobrze o tym wiedzą - przecież wiele razy już tak było. I nawet nie było mi tak zimno w jego kurtce i tak blisko siebie. I nawet nie było mi źle. I nieważne kto to był, bo to nie ma znaczenia. Bo nie przywiązuję się zbytnio do ludzi i ich imion. A Nim, jest za każdym razem kto inny.
Link 04.04.2005 :: 16:04
Komentuj (7)Czasem tak niewiele trzeba do szczęścia.. mi na przykład, wystarczyła ta czwórka plus z geografii...;)
Link 05.04.2005 :: 21:14
Komentuj (8)To już jutro. Jutro już wyjedżam. Ile ja się na tę wyprawę naczekałam, ile razy zastanawiałam jak to będzie. Bo wiecie co, ja nigdy nie byłam za granicą, i teraz naprawdę potrafię docenić tę możliwość wyjazdu. To nic, że wszystko jeszcze w nieładzie, rozkładzie i rozpadzie, niespakowane, niekupione i w ogóle. W Niemczech na pewno będzie w porządku, i nawet mi nie przeszkadza, że połowę planowanych do wzięcia tam pieniędzy wydam na prezenty i upominki dla znajomych. Szkoda, że nie mam kamery, bo, jak mądrze stwierdził mój kolega, bez niej raczej żadnych wspomnień z tej podróży nie wyniosę... Więc życzę Wam miłej nauki, wypoczynku, fajnych weekendowych imprez, dużo zdrowia i czego tam chcecie, a sobie bardzo udanego...no już nie nudzę, wiecie czego;)
Link 16.04.2005 :: 11:44
Komentuj (1)I znów sobotni telefon od Z., jak to zwykle bywało, bo już dawno nie słyszała mojego głosu. Znów rozmowa z K. na gadu, i przesyłanie zdjęć i obiecałam, że zgram jej na płytę i te z Francji i z Niemiec i ze Szwajcarii. A potem sms od P.: Wróciłaś? Idziemy na spacer? I zaproszenie na ognisko wieczorem od S. i ustawka na miasto w dzień z O., żeby wypić na wiadukcie to Malibu. Jestem. Już wróciłam. I czuję, że niektórym mnie brakowało. Jak dobrze jest mieć przyjaciół:)
Link 17.04.2005 :: 18:51
Komentuj (14)***Sobota wieczorem...***
Ja (16-04-2005 20:26)
podaj jak nam sie plan zmienił
Marcin (16-04-2005 20:29)
pffp
Ja (16-04-2005 20:29)
bo chce w pon iść do szkoły
Marcin (16-04-2005 20:29)
weź nie idź
Marcin (16-04-2005 20:29)
w końcu Cię złapią i będę miał zabawę
Ja (16-04-2005 20:30)
;]
Marcin (16-04-2005 20:30)
hmm jutro tak..eee geo, matma, 2 polskie, chemia, historia
Ja (16-04-2005 20:31)
i coś zadane ?
Marcin (16-04-2005 20:31)
ee chyba nie
Ja (16-04-2005 20:31)
z polaka nic???
Marcin (16-04-2005 20:32)
polaka lamusie
Marcin (16-04-2005 20:32)
to w ogóle nie ma
Marcin (16-04-2005 20:32)
bo pana S. nie ma ale powiedział, że we wtorek przyciśnie z "Makbeta" dokładnie
Ja (16-04-2005 20:32)
o kuurwaa...
Ja (16-04-2005 20:33)
to jutro czytam "Makbeta"...
Marcin (16-04-2005 20:33)
no lepiej czytaj
***Niedziela po południu [w połowie
szekspirowskiego dzieła]***
Marcin (14:14)
jesteś?
Marcin (14:18)
to był wkręt z tym makbetem :D
...tylko spokojnie...
Link 29.04.2005 :: 19:10
Komentuj (30)Czasem to ja nie wiem czemu oni się czepiają. Chyba szukają dziury w całym. Przecież ja nic nie zrobiłam, no nie? Dobra no, mogłam im powiedzieć, że jadę do tego Sopotu, a nie wkręcać, że nocuję u koleżanki, która tego samego dnia jeszcze uciekła z domu, i mogłam nie zostawiać pustej paczki po Marlboro w kieszeni kurtki wrzuconej do prania, no i może nie powinnam wyłączać telefonu, żeby się nie martwili, a potem mogłam nie wracać na stopa, bo przecież mogli mnie pobić, okraść i zgwałcić. I może i jestem w stanie zrozumieć trochę ich reakcję, te wszystkie szlabany, [do końca czerwca] krzyk i histerię, chociaż trochę przasadzili. Ale naprawdę nie wiem, czemu uznali mnie za nieodpowiedzialną...