vogue at ownlog '06


Link 09.07.2005 :: 19:10 Komentuj (13)
Czasu mam mało. Za mało zdecydowanie. Wakacje przeciekają mi między palcami. Przecieram szlaki dawnych znajomości, odkrywam nowe ścieżki, nowych ludzi, i gubię się, bo nikomu tak naprawdę nie potrafię poświęcić wystarczająco dużo uwagi.
Świetny chłopak, kolega z ławki, kiedyś niemalże przyjaciel - na piwie, po raz pierwszy od roku. Nie lubię takich sytuacji. Nie lubię gdy ktoś zarzuca mi, że go olewam, że mi nie zależy. Mi zależy bardzo, a czas ma to w dupie. Ani jednego dnia nie przesiedziałam jak dotąd w domu, ani jednego obiadu nie zjadłam u siebie w kuchni, a mimo to, ile wydarzeń mnie omija. Nie ogarniam całości, i wiem, że ten bałagan w końcu mnie zmęczy...a póki co: rób co chcesz, niczego nie żałuj - moje motto na te trwające właśnie wakacje.


Link 17.07.2005 :: 14:07 Komentuj (11)
Tupot białych mew o pusty pokład, czyli kolejny wyjazd [trzeci, czy może czwarty już w te wakacje?], do Kątów tym razem, jak nabliżej wody, słońca, czystego nieba, po którym leniwie przemykają nieliczne cirrusy [aha, matgeo się Państwu kłania]. Ciepły piach pod stopami uwielbiam, jak niewiele innych rzeczy, dwudziestojednostopniowe wielkie fale, przez które nie możesz złapać oddechu. Nawet plażowe karaoke, ze swoją średnią wieku 50-55 lat uszło, po paru piwach co prawda, ale uszło, a na dyskotece ubawiłam się jak rzadko. I te powroty do ciasnego namiotu bez tropiku o 4 nad ranem nie były specjalnie uciążliwe, bo z tak miłą [i męską w stu procentach] obsługą, która na rzecz grupy dziewcząt z miasta skutecznie okradała i robiła w [chuja]swoją znienawidzoną szefową, częstując nas darmowymi frytkami, sprzedając taniej alkohol i robiąc eskapady na disko o zakazanych godzinach, nie mogło być uciążliwie. I obiecałyśmy, że wrócimy, choćby po to, żeby tych genialnych Panów odwiedzić. Cudowne te wakacje - jak nigdy~~


Link 22.07.2005 :: 12:38 Komentuj (7)
Szaro jest. I buro. A ja mam w sercu wakacje, więc chyba nic dziwnego, że się obrażam na pogodę. Bo to jest bardzo bardzo nie fair, nie w porządku, niesprawiedliwe i w ogóle. I nie zamierzam tolerować, w żadnym wypadku! A miało być jeziorko, miał być rower wodny albo kajaki, i impreza na działce dziś. I d-u-p-a. Z jeziora nici, a grilla i ognisko zamienić będzie trzeba na parę piwek przy barze, w jakimś jazzy&trendy klubie.
Trochę mi w zasadzie źle. Bo Pan S. męczy smsami i sygnałami. W ogóle "zbyt głupi by zrozumieć co to znaczy:wypierdalaj" jest. Brrr..aż mi się agresor włącza i wtedy robię się wulgarna. A z kolei Ci na których mi zależy bardzo, powyjeżdżali i zobaczymy się dopiero pod koniec sierpnia. Dobrze, że mi tu parę bliskich osób pozostało jeszcze. Ale niech to słońce już wyjdzie! Bo moje nastroje aż za bardzo są z pogodą związane.


Link 24.07.2005 :: 12:53 Komentuj (16)
Weekend bardzo udany. Mimo pogody, mimo pana S. [który się chyba wreszcie odczepił;], mimo wyczerpania. Tylko teraz dylemat znów. Bo mi by się nie chciało zostawiać w środku nocy znajomych swoich, i biec na drugi koniec miasta po to, żeby kogoś zobaczyć. Tym bardziej, jeśli tę osobę zna się od niespełna dwunastu godzin.

To chyba znaczy, że mu zależy?

Po dwadzieścia smsów dziennie i telefony i sygnały w środku nocy. I trzeba by się zdecydować. Ale ja tak nie lubię zobowiązań...


Link 31.07.2005 :: 20:07 Komentuj (11)
Weekend..imprezowo, chilloutowo. Muzyka, która buja, kołysze, uspokaja, daje radość i zmusza do tańca. Do późnych godzin nocnych, bez odpoczynku, bez wytchnienia. A potem nocleg na niewygodnym biurowym stole w centrum miasta. Ostatniej opcji nie polecam zdecydowanie;)
Jeśli chodzi o Pana Od Sygnałów to nadal nie wiem. I wiedzieć chyba nie będę, dopóki wszystko samo mi się nie rozwiąże. Na imprezie? Niech będzie. Idąc w środku nocy przez najciemniejsze uliczki? Okej. Odprowadzając nad ranem na autobus? W porządku. Dobrze jest, miło, tak jak z Nim być powinno.
Ale rano, kiedy wstaje słońce, kiedy otwierają sklepy i trzeba się zmierzyć z rzeczywistością. Patrzę na Niego i uświadamiam sobie. Być razem? Tak non stop, dwadzieścia cztery na dobę? Patrzę jeszcze raz. Przecież tyle wódki to ja bym nawet nie wypiła.


Załóż bloga

Archiwum

2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty

Kategorie

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl