Link 06.09.2005 :: 17:57
Komentuj (3)Mówią, że nie mam uczuć. Że nie mam serca. Że w ogóle niewiele we mnie z człowieka zostało, poza złośliwością i lenistwem przeogromnym może. Że coś nie tak z moim charakterem jest. Kiedyś było wszystko w porządku, wiesz? Kiedyś było lżej. Może mniej znajomych, może wolniej, może nudniej. Ale lżej. Ty mnie zmieniłeś. Twoja obecność tutaj mnie trzymała. A teraz nie ma ciebie, tylko ja zostałam. Sama, zupełnie. I ta cała szkoła [nasza szkoła!] wydaje się gorsza, bardziej męcząca, bezcelowa. I wszystkie te imprezy. I wszyscy ci ludzie, których poznałam tylko ze względu na ciebie. I mam żal do ciebie, a jednocześnie wdzięczność wielką czuję. I nawet nie wiesz, jak dobrze się stało. Moja nieśmiałość gdzieś zniknęła, moje zamknięcie. Trudno jest walczyć z sobą samym, a mnie się udało. Dzięki tobie właśnie, a pewnie nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. Do zobaczenia. Taką mam nadzieję.
Zły humor mam? Nieee...na wspomnienia mi się zebrało. Bo to już dwa i pół roku. I długo jeszcze wprzód.
For every last bruise you gave me
For every time I sat in tears
For the million ways you hurt me
I just wanna tell you this
You broke my world, made me strong
Thank you
Messed up my dreams, made me strong
Thank youLink 08.09.2005 :: 19:21
Komentuj (6)Ja naprawdę czasu na szkołę nie mam! Bo jak tu iść na matematykę, kiedy w mojej szafie pełnej ubrań nic sensownego nie można znaleźć? Wybrać, dobrać, tak żeby się spodobało. Łatwe? Wcale nie bardzo.
I godzina mija jak z bicza strzelił. I jak tu zostać na ostaniej religii, kiedy muszę kupić nowy balsam, bo tamten fajny się skończył i potem będę mieć skórę suchą? I jak tu odrobić matematykę, kiedy mój lakier ulubiony do paznokci schnie 20 minut conajmniej, a nałożyć muszę dwie warstwy minimum? I jak tu wykuć sześćdziesiąt stron polskiego w niedzielne popołudnie, kiedy włosy same się proszą o fryzjera i porządną farbę, a ulubiony kumpel zaprasza na piwo?
Życie jest takie ciężkie...
Link 20.09.2005 :: 20:06
Komentuj (9)Bo ja w tym roku mam zamiar udowodnić, że naprawdę ani tak głupia ani tak leniwa nie jestem. I że jak chcę, to potrafię. Że odrobinę dobrej woli mam. Mojej matematyczce mam zamiar to udowodnić - tak, jej na miejscu pierwszym. Ale wszystkim innym też. A w szczególności tym, którzy cały czas wierzą, że to, że zdałam to wynik głupiego szczęścia. Zobaczymy kochani, zobaczymy.
Wieczory wyciszone i melancholijne. Przy muzyce, ciepłej herbacie, z notatkami o funkcji kwadratowej zamiast poduszki. Do tego chyba muszę przywyknąć już. Plus drobne zachorowanie, gardło tylko, nic więcej. Mi już jesień dała o sobie znać zdecydowanie. Mała pinda.